You are currently viewing Niepochlebna profesja
Photo by @book.natki

Niepochlebna profesja

Do lektury „Paradoksu kłamcy” zachęcił mnie sam autor – Michał Kuzborski – który opowiadał o książce z ogromną pasją i wiarą w to, że napisał świetną powieść gatunkową. Urok pisarza nie pozwolił mi nie kupić książki. I nie żałuję, że dałam się zbajerować. 

Głównym bohaterem powieści jest S., człowiek który zawodowo tuszuje mniejsze i większe „niepowodzenia” swoich zleceniodawców. Niektórym zawód PR-owca (bo właśnie o nim mowa) może wydawać się nieetyczny, zwłaszcza kiedy rzeczony specjalizuje się w tuszowaniu defraudacji pieniędzy, zabójstw czy mafijnych porachunków. A właśnie tym zajmuje się S. 

Fabuła książki skupiona jest na zleceniu otrzymanym przez lokalnego przedsiębiorcę, który planuje wprowadzić firmę na giełdę, a zagraniczni inwestorzy robią wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Zadaniem głównego bohatera jest ochronić syna przedsiębiorcy przed publicznym linczem, zadbać o dobre notowania firmy wśród pracowników i nie pozwolić na wrogie przejęcie spółki. 

„Paradoks kłamcy”, jak przystało na kryminał, łączy wątki obyczajowe z pościgami, strzelaninami i porwaniami. Poza niezwykle odważnym protagonistą nie brakuje pięknych kobiet, bogaczy, bezwzględnych prawników i lokalnej śmietanki polityczno-biznesowej jednego z dużych polskich miast. 

Kuzborski bardzo sprawnie posługuje się językiem, mimo ewidentnego lubowania się w niemal niekończących się zdaniach. Jednak i to znajduje uzasadnienie dla budowania nastroju powieści. Czytając miałam poczucie, że oglądam uniwersum w slow motion. Mam czas przyjrzeć się wydarzeniom, bohaterom, sytuacjom. Trochę jakby w głowie układała się chłodna kalkulacja etycznie ambiwalentnego PR-owca. 

Książka podzielona jest na perspektywy kilku postaci. Czytelnik w większości otrzymuje świat widziany oczyma S., niemniej pojawiają się również wypowiedzi innych bohaterów. Na szczególną uwagę zasługuje tajemniczy narrator, który wydaje się być cieniem głównej postaci. Trudno go dopasować do któregokolwiek z poznanych bohaterów, jego wywody świadczą, że dobrze zna S. i żywi wobec niego chęć zemsty. Tajemniczy narrator jest niepokojący i do ostatniej strony czytelnik nie dowiaduje się kim jest owa postać. Zabieg ciekawy i wodząc za nos, bo jak zapowiada autor – „Paradoks kłamcy” to pierwsza część planowanego tryptyku. 

Miłe zaskoczenie lekturą wynika również z formy wydawniczej, bowiem książka jest self-publishingiem. Z przyczyn, których nie chcę tu przytaczać, mam jedynie negatywne skojarzenia z tą formą publikacji, a wręcz jest dla mnie synonimem grafomaństwa. A tu miłe zaskoczenie – świetna fabuła, bardzo dobry warsztat, redakcja i korekta. Do tego okładka, która zatrzymuje wzrok i nie pozwala przejść obojętnie. Trzeba przyznać, że Kuzborski odmienił moje postrzeganie tej formy publikacji. Napiszę więcej – życzyłabym sobie więcej tak wydanych książek przez duże i popularne wydawnictwa.