Nieczęsto sięgam po literaturę japońską. Jest w niej pewien rodzaj naiwności, który mnie irytuje, pozbawia radości z odkrywania. Może to brak znajomości kultury, czysta ignorancja. Jednak w „Maśle” Asako Yuzuki nie brakuje naiwności, a lektura przyciągnęła mnie i trzymała po ostatnią stronę.
W pierwszej warstwie fabuła opowiada o próbie przeprowadzenia i opublikowania wywiadu z Manako Kajii, kobietą podejrzaną o zabójstwo trzech mężczyzn. Dziennikarka, która podejmuje się tego wyzwania – Rika Machida – odwiedza podejrzaną w więzieniu i podążą za jej kulinarnymi radami. Odwiedza restauracje, powraca do gotowania posiłków w dom, eksperymentuje, szuka nowych doświadczeń towarzyskich, które łączą bliskość i kulinaria. Z pozoru ma to pomóc dziennikarce zbliżyć się do Kajii, w rzeczywistości zbliża ją do wielu innych ludzi i samej siebie.
Na marginesie relacji, która tworzy się między oskarżaną a dziennikarką, czytelnik obserwuje prozaiczne problemy dziennikarki i osób z jej otoczenia. Autorka stawia pytanie o istotę kobiecości i znaczenie feminizmu. Czy wyzwolona kobieta może zrezygnować z pracy, aby podjąć starania o dziecko? A kiedy zostanie mamą, czy może wrócić do pracy? Czy dodatkowe kilogramy mogą stać się przyczyną wykluczenia społecznego? Czy ciało może wpływać na nasze stosunki i karierę?
Asako Yuzuki pokazuje współczesną Japonię przez pryzmat standardów kobiecości. Opowiadając historię bohaterek książki, obrazuje rozdarcie między oczekiwaniami a pragnieniami. Chcąc sprostać oczekiwaniom tracą siebie.
Oczywiście w powieści nie brakuje postaci mężczyzn, których życie jest zapisane w ich twarzach – podkrążonych oczach, szarej cerze, wystających brzuchach. Jednak tu społeczeństwo nie ocenia, nie gani. Jedynie główna bohaterka w myślach pozwala sobie dostrzegać sygnały zaniedbania kolegów. Kiedy sama przybiera na wadze, myśli komentujące jej sylwetkę są artykułowane przez osoby z jej otoczenia.
Zimne masło rozpływające się na gorącym ryżu, to metafora społeczeństwa, któremu brak bliskości. Pędząc przez życie ludzie nie pozwalają sobie na refleksję o sobie, o swoich związkach, przeszłości, ranach. To, co istotne zostaje zepchnięte do kąta duszy, jak masło wepchnięte do lodówki. Dopiero uwaga i bliskość pozwalają na rozpłyniecie się.
„Masło” to powieść obyczajowa, która poza stawianiem pytań o istotę kobiecości i relacji, dostarcza mnóstwa smaków i zapachów. Odkładając książkę gotowałam ryż i łączyłam go z zimnym masłem i kilkoma kroplami sosu sojowego. Na żółto zaznaczałam przepisy, żeby móc wrócić do książki i smakować jej w wymiarze fizycznym. Podobnie, jak ofiary Manako Kajii, przepadłam w potrzebie smakowania (nie tylko potraw).