You are currently viewing Ballada o (nie)posłusznym czekiście
Photo by @book.natki

Ballada o (nie)posłusznym czekiście

Moja przygoda z twórczością Szczepana Twardocha rozpoczęła się od „Króla”, który wprowadził mnie do grona miłośników twórczości śląskiego pisarza. Nie będę ukrywała, że po wcześniejsze powieści sięgałam rzadko (w zasadzie jedynie dwie poprzedzające przygody żydowskiego króla Warszawy). Dlatego wznowienia książek Twardocha mobilizują mnie do sięgnięcia ku początkom. Wśród ponownie wydanych powieści znalazło się „Przemienienie”, które urzekło mnie miejscem i czasem akcji – Katowice u schyłku Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Główny bohater powieści – Antoni Szarzyński jest cynicznym, psychopatycznym funkcjonariuszem Służb Bezpieczeństwa. Jednak uroda i styl tworzą efekt aureoli, który pomaga mu w osiąganiu celów. Jako sierota, od najmłodszych lat był wychowywany na tajnego agenta – posiada inteligencję, wiedzę, obycie. Można powiedzieć, że jest skrojony na miarę, aby osiągać zawodowe sukcesy. Sprawa jest tym prostsza, że życie zawodowe jest jedynym, jakim Szarzyński zdaje się żyć.

Przechodząc kolejne szczeble kariery, bohater wstępuje w szeregi tajnej grupy operacyjnej, której zadaniem jest przygotowanie kraju na nadchodzące zmiany ustrojowe. Członkowie zespołu otrzymuję jedynie minimum informacji, co budzi w Szarzyńskim ciekawość, ciągnie ku informacjom, które doprowadzają go do rodzinnej tajemnicy.

I w tym momencie następuje w bohaterze przemiana, którą można tłumaczyć niejasnym impulsem atawistycznym. Antoni Szarzyński podskórnie czuje, że jego powinnością jest pomszczenie rodziców. Konieczność zemsty staje się kompasem, który prowadzi bohatera niemal do samozniszczenia. Wszystkie umiejętności i wiedza, jakie zdobył dzięki nauce w szkole oficerów w Legionowie wykorzystuje, aby zemścić się na swoich niegdysiejszych mentorach. 

Jak przystało na powieść gatunkową, w „Przemienieniu” nie brakuje wątku romansowego. Przystojny funkcjonariusz zdobywa serca kobiet zarówno intencjonalnie, jak i przypadkowo. I choć zdaje się być wyzbyty uczuć, to właśnie miłość ostatecznie decyduje o jego ostatecznych wyborach.

Jak zwykle, Twardoch nie zawiódł czytelników w swoich ulubionych tematach – broń jest rozkładana na części pierwsze, a towarzyszą temu szczegółowe opisy, daty i instrukcje obsługi. Balistyce nie ustępuje motoryzacja. Autor na katowickie ulice wprowadza Alfę Romeo GT, a w tle ustawia klasyki z polskich ulic – polonezy, trabanty i fiaty.

Fabuła jest gęsta i sprawna, przez co czytelnikowi jest trudno odłożyć lekturę. A kiedy przygoda dobiega końca, pozostaje poczucie niedosytu.