Nawet nie będę ukrywać, że długo zbierałam się z napisaniem recenzji „Jak umierają słonie duże i ciężkie?” Mariusza Gołosza i Julii Juzyk, ponieważ jest to piękna i smutna książka, a emocje jakie pozostawia trochę odwodzą mnie od racjonalnej oceny.
To, co urzeka już od momentu wzięcia książki w dłonie, to szata graficzna. Książka jest tak pięknie wydana, że razem z moim Partnerem siedzieliśmy i przekładaliśmy kartki, dotykaliśmy papieru i oczywiście wąchaliśmy to małe dzieło sztuki graficznej. Zupełnie jak dzieci!
Na chwilę muszę zatrzymać się przy warstwie wizualnej, ponieważ książka łączy to, co uwielbiam w wydaniach dla najmłodszych (choć ta lektura nie jest im dedykowana) – ogromne ilustracje, w które wtopiony jest tekst, kolaże słowno-graficzne. Ilustracje Julii Juzyk przypominają pamiętnik, kajet szkolny, a czasem rysunki na serwetce. I to właśnie współgra z warstwą językową autorstwa Mariusza Gołosza.
Autor zaprasza nas do kruchego i okrutnego świata półsieroty. Chłopca, który po stracie ojca buduje jego obraz ze strzępków rozmów, zatartych wspomnień, a najcześciej z własnych pragnień. Smutny, otyły dzieciak bez ojca. Zajada smutki, uczy się jak przetrwać wykorzystując swoje osierocenie. Główny bohater wzbudza współczucie, choć nie jest ono bezwarunkowe. Momentami jest drażniący, odrzucający.
Sięgając po „Jak umierają słonie duże i ciężkie?” zastanawiałam się, czy jest to dobra lektura dla dzieci, które straciły rodzica. Im głębiej wchodziłam w tekst, tym bardziej dostrzegałam, jak bardzo jest to książka dla rodziców i dorosłych w ogóle.
Historia chłopca pokazuje przeżywanie żałoby osamotnionego dziecka. Obok są dorośli, ale zdają się nie zauważać małego żałobnika. Wydaje się on funkcjonować obok społeczeństwa, a jego przekonanie o byciu synem słonia momentami jest przerażające. Potrzeba zapełnienia pustki tworzy nowego uniwersum, oddala dziecko od rzeczywistości.
Wtedy przychodzi moment, w którym Matka burzy świat taty i syna słonia. Przypomina to delikatne przebicie bańki mydlanej. Ta jedna, szczera rozmowa z Matką, pozwala chłopcu nawiązać oniryczny dialog z ojcem, który z czułością mówi, że nie każdy musi być świetnym graczem w piłkę, jednak warto czasem wyjść na plac i bawić się z innymi. Pokazuje kierunek i dodaje otuchy.