You are currently viewing Przeżyjmy to jeszcze raz, ale mądrzej
Photo by @book.natki

Przeżyjmy to jeszcze raz, ale mądrzej

Są książki, które pozwalają powrócić do przeszłości i spojrzeć na nią z zaskakującej perspektywy. Nie ukrywam, że takie lektury dają mi niezwykle dużo satysfakcji i pozostawiają miłe uczucie nabycia świadomości, nowej optyki patrzenia na pewne zjawiska. Właśnie w taką podróż do przeszłości zabiera czytelnika Sophie Gilbert w „Girl on Girl. Jak popkultura zwróciła kobiety przeciw sobie”. 

Sięgałam po tę książkę z lekką obawą, że będzie feministyczną agitacją, męczącym bełkotem. Bo chodź czuję się feministką, to w dyskursie często rozczarowuje mnie brak racjonalnych argumentów. Krzyki lub okrągłe zdania potrafią zniszczyć najpiękniejsze idee. Z dużą ulgą mogę napisać, że nie dzieje się tak w przypadku „Girl on Girl…”. 

Autorka sprawnie opisuje zjawiska kultury, które towarzyszyły millenialsom w okresie dorastania i kształtowania tożsamości. Przywołuje filmy, programy telewizyjne, gwiazdy muzyki i telewizji, żeby przeanalizować artefakt po artefakcie, rok po roku, dekada po dekadzie, to jak popkultura wykorzystywała wizerunek kobiet. 

Czytelnik wraca do „Strasznego filmu” – hitu filmowego lat 2000., żeby (w końcu!) przeanalizować fabułę i przyjrzeć się bohaterom. Wnikliwa analiza powoduje, że durna komedia staje się niebezpieczną produkcją prowadzącą do tworzenia obrazu dziewcząt stających na drodze do męskości chłopców. I już nie jest tak śmiesznie, jakby się wydawało. 

Wszyscy pamiętamy teledysk Britney Spears w skąpy, szkolnym mundurku. Jako nastolatka byłam zachwycona tą „prawie dorosłą dziewczyną” (dzieli mnie z nią niespełna 10 lat). Nie widziałam w jej kreacji scenicznej niczego niepokojącego. Ale teraz do mnie dotarło, że ta „prawie dorosła dziewczyna” miała 16 lat, więc była roznegliżowanym dzieckiem w mundurku. Podobnie seksualikowany było obraz telewizyjnych gwiazd dziecięcych, a ściślej dziewczynek. I nikt nie miał  potrzeby, żeby zatrzymać tę niezdrową maszynę show biznesu. 

Gilbert stawia również pytanie o granicę sztuki i przemocy. O jej zatarcie m.in. w twórczości Gaspara Noé. Wskazuje momenty, w których kultura przejęła wzorce z pornografii i uprzedmiotawia kobiety. Pokazuje Bridget Jones – kultową postać minionych dekad i pyta dlaczego kino i media zaczęły celebrować publiczne upokorzenia kobiet, ich załamania nerwowe i bezradność wobec męskiej dominacji? 

Książka napędza do stawiania pytań, szukania odpowiedzi. Chronologiczne pokazanie zjawisk w kulturze spowodowało, że wszystkie puzzle ułożyły się w całość. Bo owszem – można dyskutować o zjawiskach seksualizacji, wykorzystywania i zarabiania na tym, ale dopiero linearne pokazanie tych zjawisk nokautuje.