You are currently viewing Ile warta jest diagnoza? 

Ile warta jest diagnoza? 

Rozwój technologii, niemal nieograniczony dostęp do informacji i egocentryzm powodują, że ludzie zatracają się w stawianiu diagnoz. Momentami mam wrażenie, że dziś wręcz nie wypada być zdrowy. Dlatego z chęcią sięgnęłam po „Wiek diagnozy” Suzanne O’Sullivan, która stara się pokazać, jak obsesja na punkcie zdrowia powoduje, paradoksalnie czyni nas jeszcze bardziej chorymi.

O’ Sulivan, neurolożka, w „Wieku diagnozy” stawia pytanie – z czego wynika wzrost diagnoz w dzisiejszych czasach? I odpowiada na nie następująco: „Po pierwsze, za sprawą nowych technologii lub coraz precyzyjniejszych badań przesiewowych jesteśmy w stanie wyłapywać łagodniejsze przypadki choroby bądź wyłapywać chorobę na bardzo wczesnym etapie. Po drugie, kategorie diagnostyczne stają się coraz pojemniejsze. Granica między normą a patologią ulega powolnemu przesunięciu, ludzie, którzy jeszcze do niedawna uchodzili za zdrowych, teraz zostają sklasyfikowani jako chorzy”.

Pierwsza przyczyna wydaje się być błogosławieństwem rozwoju medycyny i technologii. Sama miałam okazję współpracować m.in. z onkologami, którzy uświadomili mi jak wielki postęp zrobiła medycyna w diagnozowaniu i leczeniu chorób nowotworowych, a i tak nadal zostaje wiele pytań bez odpowiedzi. Mimo rozwoju nauki często pozostajemy bezradni w obliczu diagnozy. Wydawać by się mogło, że postęp daje nam przewagę czasową (i często tak jest). Jednak Autorka, trochę na przekór, zastanawia się – czy zawsze wczesna diagnoza jest sprzyjająca? Jak świadomość obciążenia genetycznego wpływa na jakość życia? Za przykład podaje rodziny z chorobą Huntingtona. Czy mając świadomość, że Twój genotyp zapisał wyrok, jesteś w stanie żyć pełnią życia? A może diagnoza kładzie cień na Twoich decyzjach?

Jako drugi powód częstszego diagnozowania podaje rozszerzenie granic patologii. Co za tym idzie – osoby, które kiedyś można było uznać za zdrowe, dziś umieszcza się w spektrum zaburzenia. A to wiąże się z częstym legitymizowaniem się chorobą. Podczas tegorocznych Igrzysk Wolności w Łodzi, w panelu „Psychowashing w erze kryzysu” psychoterapeutka – Beata Stelmaszczyk-Pustelnik zwróciła uwagę na konieczność uświadamiania ludzi, że diagnoza zaburzeń typu ADHD, to początek drogi do pracy przystosowania się do życia społecznego, mimo choroby. Oznacza to, że nie można oczekiwać, że świat przystosuje się do osoby z ADHD. A jak zgodzili się wszyscy paneliści, wiele osób właśnie taką postawę przyjmuje.

O’Sullivan idzie o krok dalej, sugerując, że czasem diagnoza autyzmu bardziej szkodzi, niż pomaga. Osoby o lekkim zaburzeniu po otrzymaniu diagnozy tracą nadzieję, zaczynaja być „inne” w społeczeństwie. Często te diagnozy w tym kierunku są nietrafione, ponieważ narzędzia diagnostyczne nie uwzględniają czynników kulturowych, grup wiekowych i etnicznych. Dodatkowo wszelkie problemy psychologiczne osób w spektrum autyzmu tłumaczy się niewłaściwym funkcjonowaniem mózgu, tym samym bagatelizuje się.

Autorka wkłada kij w mrowisko i pokazuje, że czasem lepiej wstrzymać się od diagnozy, aby zachować wysoką jakość życia, pozbawioną zamartwiania się i kategoryzowania.

Nie umiej jednoznacznie ocenić tej książki. Z jednej strony daje ciekawą perspektywę, zmusza do dyskusji nad sensem diagnostyki. Dla mnie jest kolejnym dowodem na patologię systemowe w zakresie wykrywania zaburzeń, jak i leczenia – za przykład może posłużyć rozdział o boreliozie i klinice, która w niejednoznacznie etyczny sposób „leczy” osoby z tym schorzeniem. Z drugiej strony, zawsze podczas takich dyskusji zastanawiam się, czy moralnym jest negowanie rozwoju medycyny i słuszności stawiania diagnoz. Nie wiem gdzie jest złoty środek i zapewniam, że w „Wieku diagnozy” również go nie znajdziecie.