Nie będzie kłamstwem, kiedy napiszę, że nigdy nie czytałam tak obrzydliwej książki, jak „Jagnię” Lucy Rose. Kłamstwem nie będzie również, jeśli napiszę, że czytałam tysiące historii takich, jak w tej książce.
Struktura powieści Lucy Rose przypomina mi wazon. Ogromny, z grubymi ściankami, w ciemnym kolorze. Stoi w zapomnianym kącie domu i nie wiedzieć kiedy zaczynają pojawiać się na nim pęknięcia. Drobne pajęczynki, jeszcze niewidoczne z daleka, ale powodujące dalszy rozpad wazonu. Z czasem zamieniają się w szczeliny, które właściciel niezgranie zakleja, maskuje. Ale jest już za późno, naczynie wkrótce rozsypie się.
Takie delikatne pęknięcia pojawiają się w myśleniu i postrzeganiu świata nastoletniej dziewczyny, która mieszka z matką. Kobiety mają dom z dala od innych zabudowania, nieopodal szlaku, na którym częstą gubią się turyści. Matka dziewczynki chętnie wita zbłąkanych i częstuje szalejem, który pomaga w zmianie ich ciał w tygodniowe zapasy mięsa. I to właśnie opisy zabijania, ćwiartowania i marynowania ludzkiego mięsa są odrażające. Jednak to, co ostatecznie każe odłożyć książkę na dłużej, to szczegółowe sprawozdania z degustowania palcy, ud, piersi z perspektywy nastolatki.
I choć oprawa książki jest wyjątkowo niesmaczna (pamiętajmy, że powieść została zaklasyfikowana do horroru), to nie kanibalizm się tu rozchodzi, oczywiście. To historia o destrukcyjnym domu. Domu wypełnionego po brzegi przemocą. Domu, gdzie osoba z zaburzeniami psychicznym samotnie wychowuje dziecko i nikt z tak zwanego systemu społecznego nie jest zainteresowany realnym wsparciem tej rodziny.
W powieści poza Roth (matką) i córką (Margot), czytelnik poznaje Eden, kobietę, która pojawia się pewnego zimnego wieczoru w domu na uboczu i zostaje do końca. Staje się kochanką Roth i drugą (wątpliwą) opiekunką Margot. Podobnie, jak domownicy, delektuje się ludzkim mięsem, i podobnie jak jej kochanka robi wszystko, aby tajemnica nie wyszła poza mury domu.
Utrzymanie tajemnicy łowów i wspólnego gotowania zbłąkanych zaczyna być coraz trudniejsza. Przede wszystkim – apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale najtrudniejsze jest okiełznanie nastolatki, która zaczyna dostrzegać destrukcję w zachowaniach stanowiących normę w jej domu. Szkolne przyjaźnie, pierwsze zakochanie, potrzeba określenia swojej tożsamości. Potrzeba miłości i bliskości. To wszystko zaczyna być jak erozja, która może spowodować ujawnienie tajemnicy. Aby temu zapobiec Roth i Eden postanawiają zachować młodość dziewczynki w sobie.
„Jagnię” to przejmująca historia o braku empatii wobec dziecka, nie zaspokajaniu jego podstawowych potrzeb. To obraz destrukcyjnego domu, których miliony jest na świecie. Jest to powieść o społeczeństwie, które odwraca oczy (nauczyciele), a kiedy próbuje pomóc, to nie starcza mu odwagi, żeby wejść w chore środowisko i zakończyć przemocowy schemat (kierowca autobusu). To wszystko prowadzi do tragedii. Wazon został rozbity, pęknięcia okazały się silniejsze, jednak zabrakło czasu, aby uratować najdelikatniejszą cząstkę naczynia.