Edyta Krześniak w książce „Psycholog. Sprawa Andrzeja Samsona” wraca do swojej pracy reporterskiej z początku lat 2000, żeby ponownie przyjrzeć się wydarzeniom, jakie miały miejsce po odnalezieniu zdjęć z dziecięcą pornografią, które wyrzucił warszawski psycholog Andrzej Samson.
Autorka nie szczędzi szczegółów opisując materiały dowodowe, co sprawia, że do czytelnika dociera czym jest pornografia dziecięca i jak okrutnie wykorzystywani są nieletni. Opisy zdjęć i nagrań znalezionych w mieszkaniu Samsona są przerażające.
Najcenniejsze w lekturze jest dla mnie spojrzenie na sprawę z różnych perspektyw – pokrzywdzonych, ich rodziców, przedstawicieli organów ścigania, środowiska psychologicznego, prawników, bliskich Samsona i samego podejrzanego.
Krześniak prowadzi czytelnika dzień po dniu, odtwarza kolejne doniesienia i głosy opinii publicznej. Pokazuje znaczenie mediów w kreowaniu autorytetu i ratowaniu tegoż. Autorytet to słowo klucz dla całej opowieści o sprawie Andrzeja Samsona. To właśnie stworzony przez niego obraz psychologa – eksperta, trochę ekscentrycznego, wycofanego mężczyzny z bagażem doświadczeń – pozwolił na okrucieństwo i (jak można przypuszczać na podstawie książki) wymknięcie się sprawiedliwości.
Książka jest gorzką prawdą o nieudolności systemu, który nie potrafił ochronić bezbronnych, ani zadość uczynić ich krzywdom. Po odłożeniu książki ciągle myślę o dziecku Samsona, nad którym rozłożono parasol ochronny – zabezpieczono finansowo, utajniono tożsamość, schowano przed światem. A w tym samym czasie dzieci, które doświadczały przemocy nie mogły liczyć na ochronę i opiekę. Nie doczekały nawet sprawiedliwości, bo administracja sądowa nie dopilnowała procedur.
To, co mi przeszkadzało w książce, to ironizowanie Autorki, żeby pokazać, jak cynicznym i okrutnym człowiekiem był Samson. Jestem przekonana, że przytoczone fakty i opisy sytuacji, które miały wówczas miejsce są wystarczające, żeby czytelnik sam ocenił całość jako kuriozum, które nigdy nie powinno mieć miejsca. Staram się myśleć o komentarzach Krześniak, jak o swego rodzaju mechanizmach obronnych, wentylu bezpieczeństwa, który pozwala pisać dalej, wchodzić w jeszcze większy mrok. Choć te wtrącenia ujmują wiele książce jako reportażowi, który ma dawać fakty, a nie oceny.
Zdecydowałam się na audiobook, ale tu okazało się dużym rozczarowaniem interpretowanie wypowiedzi rodziców poszkodowanych dzieci – jękliwe i płaczliwe czytanie dialogów odbierało powagi temu, co słuchałam. Dlatego jeśli macie przestrzeń na tradycyjną formę lektury, to zdecydowanie do niej namawiam.
„Psycholog. Sprawa Andrzeja Samsona” to zdecydowanie książka warta uwagi, ponieważ opisuje szczegółowo historię, która nie została wcześniej pokazana wystarczająco rzetelnie.